Sprawność fizyczna — sekret sukcesu biegacza amatora

Sprawność fizyczna — sekret sukcesu biegacza amatora

Mniej kilometrów, więcej sprawności ogólnej — tak amatorzy z TS Regle biją życiówki. Sprawdź, jak ćwiczenia ogólnorozwojowe poprawiają technikę i czas.

Wyobraź sobie, że ścinasz nawet 40 minut z czasu w półmaratonie albo pół godziny w maratonie — i to w kilka miesięcy, bez doklejania kolejnych kilometrów do tygodniowego planu. Brzmi jak hasło z bloku reklamowego, prawda? A jednak nie chodzi o żaden suplement ani magiczny but. Chodzi o coś, co masz pod ręką i zwykle traktujesz po macoszemu: ogólną sprawność fizyczną.

To właśnie na niej opiera trening amatorów Darek Kruczkowski, który prowadzi grupę w stowarzyszeniu sportowym TS Regle w Szklarskiej Porębie. Klub działa od trzech lat, organizuje zawody (Wielką Pętlę Izerską) i obozy sportowe, a jego zawodnicy seryjnie poprawiają rekordy życiowe. Recepta? Mniej pustych kilometrów, więcej pracy nad sprawnością.

Dlaczego ogólna sprawność, a nie sam kilometraż

Zasada, której Kruczkowski trzyma się bez wyjątku, brzmi: nie ma poważnego biegania bez ogólnej sprawności. Sam przekonał się o tym na obozach kadry narodowej, gdy trenował pod okiem Wiesława Kiryka. Sprawność ćwiczyli wtedy dwa razy dziennie, powtarzając te same ruchy setki, a nawet tysiące razy. Bywało, że miał tego dość — do czasu, aż zobaczył efekty. Dziś z pełnym przekonaniem stosuje to u swoich podopiecznych, oczywiście w łagodniejszej dawce, bo to przecież bieganie amatorskie.

Po co biegaczowi ćwiczenia, które z bieganiem na pierwszy rzut oka nie mają wiele wspólnego? Tłumaczy to Piotrek Rostkowski, trener lekkiej atletyki, były rekordzista Polski na 1500 m i jeden ze współzałożycieli TS Regle:

  • ćwiczenia sprawności ogólnej kompensują jednostajne ruchy długiego biegu,
  • działają profilaktycznie, chroniąc przed kontuzjami,
  • w efekcie poprawiają technikę i ekonomię biegu.

Innymi słowy: silniejsze, ruchliwsze ciało biegnie sprawniej i mniejszym kosztem. A to przekłada się wprost na lepsze czasy.

Krok w tył, żeby zrobić dwa do przodu

Najlepszym argumentem są sami zawodnicy klubu. Dominika Jarosz zaczęła biegać cztery lata temu, po urodzeniu dziecka. Jak wielu amatorów od razu rzuciła się na maraton — i ukończyła go. Gdy trafiła pod opiekę Kruczkowskiego, ten zaproponował jej cofnięcie się o krok: skupienie na rozwijaniu prędkości na krótszych dystansach i, rzecz jasna, na sprawności.

CZYTAJ  Szybka „piątka": 5 treningowych filarów, które rozkręcą Twój bieg na 5 km

Efekt? W 2014 roku na 17 startów na dystansach od 5 km do półmaratonu Dominika aż 15 razy stanęła na podium.

Co ciekawe, sama nie przepada za statycznymi ćwiczeniami — nudzi się przy nich okropnie i czuje się stworzona do ruchu. Łatwiej jednak robić je w grupie. I choć na początku wszystko ją bolało, szybko zauważyła zmianę: lepsze wyniki, a starty kosztujące mniej wysiłku. W planach miała powrót do maratonu z ambitnym celem złamania 3:15.

Mniej biegania, lepsze wyniki

Kruczkowski zwraca uwagę na częsty błąd amatorów: bieganie za dużo i eksploatowanie organizmu na maksa, aż w końcu coś zaczyna boleć. Klepią wielki kilometraż, a oczekiwane rezultaty i tak nie przychodzą. Tymczasem w jego grupie są ludzie, którzy biegają mniej, za to mądrzej — i dzięki temu są szybsi.

Sztandarowy przykład to Dobrosław Zinkiewicz. Zaczął w 2011 roku, jak wielu początkujących — żeby zgubić zbędne kilogramy. Trenował 2-3 razy w tygodniu po parę kilometrów, co pozwoliło mu w sierpniu 2012 roku pokonać półmaraton w 2:19. W kwietniu 2013 roku trafił do TS Regle z dwoma celami: poprawić życiówkę na połówce i przebiec cały maraton.

Oto jak wyglądała jego progresja:

  • kilometraż 100-150 km miesięcznie, treningi 3 razy w tygodniu: półmaraton w 1:48, maraton w Poznaniu w 3:56,
  • w 2014 roku, przy średnio 40-50 km tygodniowo: półmaraton 1:43, maraton 3:50.

Ze względu na pracę i obowiązki nie może biegać częściej, więc Darek ułożył mu plan, w którym wybiega tylko niezbędne minimum, a duży nacisk położyli na sprawność. Jak sam przyznaje, pierwsze zajęcia w sali wyglądały pokracznie — trudno mu było się schylić, kręgosłup, stawy i mięśnie były sztywne. Z czasem udało się to rozruszać. Dziś czuje ogromną poprawę nie tylko w bieganiu, ale i w codziennym życiu: po dniu spędzonym za kierownicą i przy komputerze nie jest już „połamany” jak kiedyś.

CZYTAJ  Magiczna mila - szybki test formy

Bywa, że inni maratończycy, ci od uklepywania asfaltu, dziwią się jego wynikom. Bo on złamał barierę czterech godzin, podczas gdy oni przy 300-400 km miesięcznie wciąż obchodzą się smakiem.

Bieganie to nie tylko nogi

Piotr Pęcherz ma w grupie najdłuższy staż, choć — jak sam mówi — jego początki to fajeczka na balkonie i od czasu do czasu rower albo bieg dla rozruszania się. Potem zabrał się za regularny trening w myśl zasady „albo mocno, albo wcale”. W 2012 roku pobiegł pierwsze zawody na 10 km w 46 minut, a wkrótce dołączył do TS Regle.

Zauważył wtedy dwie zmiany. Pierwsza to bardziej zróżnicowane bodźce — raz bieg w górach, raz po asfalcie, raz wolno, raz szybko, do tego basen i rower jako trening uzupełniający. Druga to zajęcia sprawnościowe w sali. Wcześniej tkwił w błędnym przekonaniu, że bieganie to wyłącznie nogi. Okazało się, że cały korpus, plecy i brzuch też muszą być mocne.

Pompki robił wprawdzie, ale od wielkiego dzwonu, a deski, brzuszki czy rozciąganie uważał za zbędne dziwactwo. W klubie panuje pod tym względem reżim: 1-2 razy w tygodniu zajęcia sprawnościowe, bez dyskusji. Pęcherz czuje się dziś ogólnie mocniejszy, nie kuli się w trakcie biegu, ma prawidłową postawę i więcej swobody.

Przełożyło się to na wyniki:

  • 10 km: 41 min w 2013 roku, a w 2014 już 37:35,
  • maraton: wiosną w Dębnie 3:24, jesienią w Poznaniu 3:08.

Co dodać do swojego treningu od zaraz

Metody trenerów TS Regle nie są żadną nowinką — pewnie nieraz się o nich otarłeś. Problem w tym, że gdy do wyboru było „zrobić kilka ćwiczeń” albo „przebiec się”, wygrywało zwykle to drugie. Tymczasem zacząć można od kawałka wolnej podłogi i kilku prostych nawyków:

  • Rozszerz rozgrzewkę o skipy, półskipy oraz ćwiczenia płotkarskie w marszu i truchcie.
  • Po każdym biegu zarezerwuj 5-10 minut na rozciąganie — bez wyjątku. Na początku wszyscy marudzą, że tu boli, tam strzyka, ale to bolą lata zaniedbań. Gdy odrobisz karę, będzie łatwiej, a nawet przyjemnie.
CZYTAJ  Piwna mila czyli bieg dla mocnych w nogach i glowie

Jak budować sprawność, żeby miało to sens

Pierwsza zasada: nigdy nie przeciążaj organizmu. Po treningu powinno zostawać uczucie lekkiego niedosytu.

Dawkowanie zależy od okresu w sezonie:

  • Okres przedstartowy (u większości od stycznia do marca): ćwiczenia ogólnorozwojowe 2 razy w tygodniu. Sesja od 45 minut do maksymalnie 1,5 godziny. Dominują ćwiczenia wzmacniające, siłowe i streczing.
  • Okres startowy: wystarczy jeden taki trening tygodniowo, z większym naciskiem na ćwiczenia rozciągające i rozluźniające. Jak przekonuje Rostkowski, raz zbudowaną sprawność łatwiej już utrzymać.

Druga zasada jest taka sama jak w bieganiu — nie zaczynaj z wysokiego C:

  • startuj od prostych ćwiczeń, opanuj je do perfekcji i dopiero potem wprowadzaj trudniejsze,
  • urozmaicaj trening przyrządami o małej masie, np. hantlami, piłką lekarską czy gryfem,
  • ćwicz powoli i precyzyjnie — początkujący często szarpią i odbębniają ruchy byle szybciej, a tu liczy się dokładność,
  • jeśli nie ma kto ocenić techniki, ćwicz przed lustrem, żeby wyeliminować najgrubsze błędy.

I rzecz może najważniejsza, którą Kruczkowski powtarza podopiecznym: trening sprawności to regularna praca rozłożona na długi czas. Pracujesz na swoją przyszłość, żeby jak najdłużej cieszyć się zdrowiem — a życiówki są dodatkiem do tego.

Efekty przychodzą w różnym tempie: u jednych po miesiącu, u innych po trzech, a u kolejnych po pół roku. Ale przychodzą. Wystarczy dać sprawności szansę, której zwykle jej odmawiasz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You May Also Like

Kalendarz Biegowy

Kalendarz biegowy to niezwykle istotny element dla każdego biegacza, niezależnie od poziomu zaawansowania. Odpowiednio zaplanowane treningi oraz starty…