Biegacze radzą sobie z przepowiadaniem przyszłości lepiej niż wróżki, horoskopy i karty tarota razem wzięte. Wystarczy rzetelnie przerobić plan treningowy, by z dużą dokładnością wiedzieć, jaki czas padnie na mecie. Im sumienniej wykonana praca, tym pewniejsza prognoza. Podobnym narzędziem posługują się naukowcy: na podstawie dzisiejszej wiedzy i badań kreślą prawdopodobny kierunek rozwoju swoich dziedzin. To wciąż tylko prognoza, która – jak ta pogodowa – bywa chybiona. Mimo to warto zerknąć, co czeka bieganie za dwie dekady.
Obraz, jaki wyłania się z opinii ekspertów, jest zaskakująco optymistyczny. Sport ma stać się bezpieczniejszy, wygodniejszy i dostępny aż do późnej starości. Jest jeden warunek: trzeba dziś nie odpuszczać, żeby za 20 lat móc z tego skorzystać.
Koniec z kontuzjami: technika ważniejsza niż buty
Marzenie większości biegaczy brzmi prosto: biegać bez bólu i bez urazów. Trenerzy i biomechanicy twierdzą, że to osiągalne, a klucz tkwi w badaniach nad idealną techniką biegu.
Daniel Lieberman, profesor biologii ewolucyjnej z Uniwersytetu Harvarda, stawia sprawę jednoznacznie: to, jak ktoś biega, znaczy więcej niż to, co ma na stopach. Jego zdaniem trzeba rozpracować zależności między sposobem poruszania się a siłami, które działają na tkanki i prowadzą do ich uszkodzeń, a w efekcie do kontuzji. Podobnie myśli dr Nicholas Romanov, twórca metody Pose. Przekonuje, że urazom będziemy zapobiegać, ucząc się elementów składających się na perfekcyjną technikę.
Analiza ruchu prosto z buta
Dziś dokładna analiza biomechaniki jest zarezerwowana dla laboratoriów i uczelni wyposażonych w specjalistyczną aparaturę. W przyszłości te same dane zbiorą znacznie mniejsze urządzenia:
- drobne czujniki schowane w bucie,
- pasy zakładane na kostkę,
- mikroczipy umieszczone w zegarku.
Szczegółowe rozbicie każdego stawianego kroku zobaczysz na ekranie smartfona. Wystarczy potem dostosować się do podpowiedzi, by biegać estetycznie, zdrowo i efektywnie.
Trening szyty na miarę – pod twoje geny
Plany treningowe mają w przyszłości idealnie odpowiadać możliwościom i predyspozycjom konkretnego biegacza. Materiału do takiego krawiectwa dostarczą geny. Tim Noakes, autor książki „Lore of Running” uznawanej za biblię biegania, wskazuje, że wymagać to będzie analizy kodu DNA. Im lepiej poznamy genetyczne uwarunkowania, tym trafniej dobierzemy, co i jak trenować.
Wirtualny trener nowej generacji
Pojęcie wirtualnego trenera zmieni znaczenie. W ciągu najbliższych dwóch dekad pojawią się urządzenia oceniające twój potencjał i serwujące treningi o różnym charakterze oraz intensywności, dopasowane do fizjologii. Pierwsze firmy już dziś oferują takie rozwiązania. Przykładem jest Omegawave (omegawave.com): monitorując pracę serca, dowiadujesz się, jak mocną jednostkę możesz wykonać, jak przebiega regeneracja i jaki program doprowadzi cię do szczytu formy. To dopiero pierwszy krok w stronę aplikowania organizmowi treningu idealnego.
Sportowcy mają realizować równolegle dwa programy:
- jeden rozwijający mięśnie,
- drugi wzmacniający siły mentalne.
Krew i pot pod stałą kontrolą
Świetnym źródłem wiedzy o kondycji organizmu jest krew. Pozwala ocenić stan zdrowia i mądrze zarządzać treningiem, a badania krwi mają stawać się coraz bardziej dostępne. W USA już działa firma Wellness (wellnessfx.com), która oferuje błyskawiczne analizy. Próbkę oddajesz w laboratorium, a wyniki trafiają na indywidualne konto w aplikacji mobilnej w formie wizualizacji. Są omówione i pokazują te parametry, które powinny wzbudzić twój niepokój. Każde kolejne badanie odsłania zmiany wywołane treningiem albo dietą.
Tatuaż, który ostrzega przed ścianą
O tym, że zbliżasz się do ściany, w przyszłości może uprzedzić cię tatuaż. W „Journal of Analytical Chemistry” opisano badania nad czujnikami monitorującymi mleczan we krwi. To tymczasowe tatuaże pełniące funkcję biosensora, które na podstawie potu informują o poziomie zakwaszenia.
Naukowcy pracujący nad tym narzędziem zauważyli, że poziom mleczanu w pocie wiąże się z intensywnością pocenia się. Dzięki temu nakłuwanie przestanie być potrzebne, a pomiar stanie się ciągły zamiast – jak dotychczas – punktowego.
Myśli na zawołanie: trening głowy jak trening nóg
Każdy, kto wystartował w maratonie, ultramaratonie albo bardzo szybkim biegu na krótszym dystansie, wie, jak wiele zależy od głowy. Myśli odgrywają rolę co najmniej równą mięśniom.
Aleksandra Pogorzelska, trenerka i psycholog sportu, zauważa, że dziś amatorzy przypominają sobie o psychologii dzień przed startem i w pośpiechu przeszukują internet w poszukiwaniu technik relaksacyjnych. To ma się zmienić: coraz więcej osób zacznie traktować trening mentalny tak samo poważnie jak budowanie wytrzymałości, a psychologowie będą podawać swoje techniki w przystępniejszej formie. Szczególnie dużo pracy czeka z młodymi sportowcami – w USA już 12-letni Michael Phelps współpracował z psychologiem, by określać cele i kierunek kariery.
Neurofeedback, czyli głowa jak gra komputerowa
Trening mentalny może przypominać prostą grę wideo. To już nie wizja, lecz teraźniejszość. Metoda nazywa się neurofeedback, stosuje się ją w terapii osób z zaburzeniami psychicznymi, ale jest dostępna także dla sportowców – ma ją w ofercie między innymi firma neurotomia.com. Zakładasz na głowę coś na kształt słuchawek z uchwytami na czaszce, a urządzenie wyposażono w czujnik fal mózgowych.
Kiedy osiągasz pożądany stan – na przykład relaks albo skupienie – liczba punktów w grze rośnie. W ten sposób uczysz się przywoływać korzystne częstotliwości fal mózgowych, a wyciszać te niepożądane. Efektem jest wzmocnienie stanów cennych dla sportowca:
- wyciszenia,
- skupienia na celu,
- pozytywnego myślenia,
przy jednoczesnym osłabieniu tego, co przeszkadza, jak stres.
Nowe rekordy świata: czy padnie maraton poniżej 2 godzin?
Czy warto obstawiać u bukmacherów rekord świata na najbliższych igrzyskach? Wszystko zależy od tego, kogo posłuchasz. Nicholas Romanov widzi w biciu rekordów ogromny potencjał. Uważa, że nasze ciała są przystosowane do wyników znacznie lepszych niż obecne, a ludzkość dopiero pokonuje bariery mentalne dotyczące tego, co jest osiągalne. Z jego wyliczeń wynika, że Usain Bolt potrafiłby przebiec 100 metrów w 9,11 sekundy, choć wątpi, by sam sprinter był gotów w to uwierzyć. Możliwe jest też jego zdaniem złamanie 2 godzin w maratonie albo poprawa rekordu na 800 metrów.
Ostrożniejszy jest Sebastian Chmara, były halowy mistrz świata w siedmioboju i komentator lekkoatletyczny TVP. Patrząc na wyniki z ostatnich lat, choćby olimpijskie, dostrzega, że o rekordy świata coraz trudniej. Prawdopodobnie dochodzimy już do szczytu ludzkich możliwości. W lekkiej atletyce liczą się przede wszystkim predyspozycje – siła, szybkość i wytrzymałość – w przeciwieństwie do sportów motorowych czy skoków narciarskich. Dlatego nawet technologiczne nowinki nie zrobią różnicy, która pozwoliłaby przesuwać najlepsze rezultaty.
Chmara dorzuca jednak ważne zastrzeżenie. Spore rezerwy drzemią w biegaczach z Wyżyny Abisyńskiej i wierzy, że w ciągu 20 lat magiczne 2 godziny w maratonie da się złamać.




