Jeśli biegasz regularnie, prędzej czy później na Twojej trasie pojawi się pies. Jedno zwierzę będzie chciało Cię tylko obwąchać i przywitać się, inne zacznie pilnować swojego terytorium, a w naprawdę nielicznych przypadkach okaże się rzeczywiście niebezpieczne. Kłopot polega na tym, że ludzie, którzy nie mają na co dzień kontaktu z psami, reagują strachem zawsze tak samo, bez względu na to, co zwierzę faktycznie chce zrobić. Poniżej znajdziesz wskazówki, jak rozszyfrować zamiary psa i jak zachować się w konkretnych okolicznościach. Korzystamy przy tym z porad trenerki psów i behawiorystki zwierząt Anety Awtoniuk.
Skąd bierze się pościg za biegnącym
Według behawiorystki to, że pies rusza w pogoń za biegaczem, jest po prostu efektem jego natury. Zwierzę reaguje na ruch i odruchowo podąża za czymś, co przed nim ucieka albo się przemieszcza. Z tego powodu sam widok psa pędzącego w Twoją stronę nie jest jeszcze dowodem agresji. Zanim cokolwiek zrobisz, sprawdź, w jakim miejscu i w jakich warunkach dochodzi do spotkania — bo to właśnie kontekst decyduje o tym, jak należy się zachować.
Pies bez właściciela na trasie
W mieście, parku lub na osiedlu
Kiedy trenujesz w terenie zabudowanym, pies, który do Ciebie podbiega, niemal na pewno ma gdzieś niedaleko opiekuna, dobrze zna okolicę i jest oswojony z ludźmi. Zwykle interesuje go tylko jedno: sprawdzić, czym jest ten ruszający się obiekt, i Cię obwąchać. To przez węch psy odbierają najważniejsze dla siebie informacje.
W takim spotkaniu sprawdzi się następująca reakcja:
- zatrzymaj się i opanuj nerwy,
- ustaw się do psa bokiem, a ręce trzymaj swobodnie wzdłuż ciała,
- unikaj patrzenia zwierzęciu prosto w oczy,
- daj mu spokojnie się obwąchać i poczekaj, aż samo się oddali.
Behawiorystka zwraca uwagę, że sam zapach potu zazwyczaj nie wystarcza psu do „zebrania danych”. Gdybyśmy poruszali się na czterech łapach, pies obwąchałby okolice ogona — ponieważ jednak stoimy na dwóch nogach, najczęściej wsadza nos między nie. Osobie, która boi się psów, bywa z tym niekomfortowo, ale najlepszym wyjściem jest cierpliwie stać i odczekać, aż zwierzę skończy i odejdzie. Gdy w pobliżu kręci się właściciel, masz pełne prawo stanowczo poprosić, żeby zabrał psa — w mieście, parku czy na ulicy zwierzęta powinny być prowadzone na smyczy.
Zdziczały pies, który trzyma się z dala
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy biegasz na uboczu, z dala od domów, i natykasz się na psa zdziczałego. Zdarza się, że takie zwierzę utrzymuje dystans, obchodzi Cię szerokim łukiem i ucieka. Jak tłumaczy behawiorystka, psy te mają zwykle za sobą złe doświadczenia z ludźmi — bywały porzucane, przeganiane albo bite — i dlatego wolą się nie zbliżać. Jeżeli taki pies pojawi się podczas treningu, najlepiej go zignorować i biec dalej. Gdyby jednak podszedł, pozwól mu się obwąchać, dokładnie tak samo jak w sytuacji miejskiej.
Zdziczały pies, który pędzi w Twoją stronę
Trudniej jest, gdy zdziczałe zwierzę biegnie prosto na Ciebie. Osoba bez doświadczenia nie oceni, czy ma ono naprawdę złe zamiary. Jeśli na odludziu samotny, zdziczały pies kieruje się w Twoją stronę i czujesz zagrożenie, możesz:
- podnieść z ziemi kij,
- rozstawić szeroko nogi i przyjąć stabilną, pewną postawę,
- wysoko unieść ręce i nimi wymachiwać.
Behawiorystka wyjaśnia, że psy z bagażem doświadczeń z okresu błąkania się zwykle boją się uniesionej ręki, kija oraz sylwetki „powiększonej” i zachowującej się w dziwny sposób — to działa odstraszająco i najczęściej skłania je do odejścia. Przy okazji kij trzymany w dłoni daje nam psychiczne poczucie bezpieczeństwa.
Kiedy pies rzeczywiście atakuje
Bardzo rzadko, w skrajnych przypadkach, można natrafić na psa, który był na przykład szczuty ludźmi, urwał się z łańcucha i zdecydował się zaatakować. Rozpoznasz go po wyraźnych sygnałach:
- obnażone zęby i dziąsła,
- bieg wprost na nas — na wprost, a nie łukiem czy bokiem, jak przy „społecznym” podchodzeniu,
- naprężony ogon.
W takim momencie, jak radzi behawiorystka, jedyne sensowne wyjście to przylgnąć plecami do najbliższego drzewa lub ściany budynku i wzywać pomocy. Ucieczka nic nie da — psy są szybsze nawet od biegaczy, więc próba zwiania nie przyniesie żadnego efektu.
Otwarta furtka i tabliczka „uwaga, groźny pies”
Jeśli Twoja trasa prowadzi obok bramy z ostrzeżeniem o groźnym psie, a furtka jest uchylona, broniący terytorium pies może na Ciebie wyskoczyć. Dla psa zbliżanie się obcego do jego terenu jest czymś nienaturalnym, dlatego takie miejsce bezpieczniej jest omijać łukiem, biegnąc z boku. A jeśli to Twoja stała trasa, warto przy okazji zajrzeć do właściciela i uświadomić mu, że posiadanie psa wiąże się z obowiązkiem dopilnowania, by zwierzę nie biegało swobodnie.
Jak wyprzedzać psa na wąskiej ścieżce
Gdy biegniesz wąską parkową alejką, a przed Tobą idzie pies z właścicielem, którzy nie słyszą, że się zbliżasz, dobierz sposób wyprzedzania tak, aby nie zaskoczyć zwierzęcia. Pomogą w tym:
- wyprzedzanie łukiem zamiast prosto od tyłu — podobnie jak przy „społecznym” podchodzeniu psów do siebie,
- zwolnienie, a w razie potrzeby nawet przejście do marszu,
- mijanie psa od strony, po której idzie właściciel,
- danie sygnału głosem — już z daleka warto rzucić „Dzień dobry!”, „Przepraszam!” lub „Uwaga, biegnę!”.
Gaz pieprzowy i paralizator — czy warto?
Gaz pieprzowy
Zdaniem behawiorystki gaz pieprzowy działa głównie na psychikę osób, którym nigdy nie przyszło go użyć. Jeśli ktoś czuje się z nim pewniej, nie ma w tym nic złego, ale w praktyce jest to bardziej proteza niż prawdziwa ochrona. Decydują o tym dwie kwestie:
- gaz trzeba wycelować precyzyjnie w pysk psa i to z bliska, a osoba, która boi się psów, rzadko bywa na tyle opanowana, by w stresie trafić;
- podmuch wiatru może sprawić, że zaprószymy sobie własne oczy albo tylko podrażnimy oczy psa, który — nawet jeśli wcześniej nie miał złych zamiarów — może się przez to rozsierdzić.
Paralizator
Za skuteczne narzędzie, które w razie realnego ataku daje czas na ucieczkę, behawiorystka uznaje paralizator. Żeby zadziałał, wystarczy przyłożyć go w dowolnym miejscu ciała zwierzęcia.



