Siła umysłu: jak biegać poza strefą komfortu

Siła umysłu: jak biegać poza strefą komfortu

Ból i zmęczenie w biegu w dużej mierze rodzą się w głowie. Poznaj techniki mentalne, które pomogą Ci wytrwać poza strefą komfortu.

Bieganie potrafi być przyjemnością, która rośnie wraz z włożonym w nią wysiłkiem. Trening i starty to dawka trudu fizycznego i psychicznego, na który decydujemy się dobrowolnie, choć płynące z niego korzyści często rozumie tylko sam biegacz. Sięganie po kolejne cele bywa okupione zmęczeniem, a nawet bólem, ale ten dyskomfort ma swój sens.

Popularne dziś „wychodzenie poza strefę komfortu” oznacza wkraczanie na kolejne poziomy możliwości organizmu. Nie należy go jednak mylić z przekraczaniem granic tych możliwości. To dwie różne rzeczy: pierwsza Cię rozwija, druga może zaszkodzić.

Dlaczego głowa decyduje o tym, ile wytrzymasz

Zawodowcy nie ukrywają, że każdy ważny dla nich start wiąże się z toczeniem bolesnego boju z własnym ciałem. To właśnie zdolność wytrwania w dotkliwym dyskomforcie często rozstrzyga, kto wygra i czy padnie rekord trasy.

Podobna umiejętność ma znaczenie również dla amatorów. Od chwili, gdy potrafisz biec dłużej bez obaw, że zabraknie Ci sił na powrót do domu, zaczynasz stawiać sobie kolejne wyzwania. Na pewnym poziomie o pokonywaniu trudnych dystansów i tras nie decyduje już sama siła mięśni, lecz głowa.

Uczucie dyskomfortu, palenie mięśni i ból to nieodłączna część biegania. Według naukowców to, jak bardzo te doznania nam doskwierają, w dużej mierze zależy od nastawienia. Odpowiednie podejście potrafi realnie zwiększyć możliwości ciała. Poniżej znajdziesz najczęstsze bolączki biegaczy i mentalne sposoby na poradzenie sobie z nimi.

Jak biec, kiedy już nie możesz

Kiedy nogi mówią „dość”: wróć do tego, co już przeszedłeś

Badania naukowców z University of Illinois pokazały, że lekkoatleci, którzy wierzą w swoją zdolność tolerowania bólu mięśni nóg, wypadają w teście biegowym lepiej niż ci, którzy wątpią w to, ile cierpienia są w stanie znieść.

Kiedy więc nogi zaczynają protestować, przypomnij sobie wszystkie ciężkie treningi i trasy, które masz już za sobą. To najlepszy dowód na to, że masz w sobie siłę, by przetrwać trudne momenty.

Przy tempówkach: pamiętaj, po co to robisz

Podczas mozolnych odcinków w ostrym tempie nie pozwól myślom krążyć wokół tego, jak bardzo jest ciężko. Skieruj uwagę na cel. Powiedz sobie: „Pracuję tak ciężko, żeby…” i powtarzaj powody, które gonią Cię do bicia rekordów, mijania kolejnej mety i wychodzenia na te wymagające jednostki.

Na podbiegu: znajdź w nim coś dobrego

Jeśli na każde wzniesienie reagujesz niechęcią i buntujesz się na widok najmniejszego nachylenia w profilu trasy, znacznie gorzej zniesiesz pokonywanie tych nierówności. Spróbuj skojarzyć podbiegi z czymś pozytywnym, a wspinaczka stanie się łatwiejsza.

  • Widok ze szczytu wynagradza włożony wysiłek.
  • Za wierzchołkiem czeka zbieg, na którym odpoczniesz.

Zbuduj w głowie obraz góry jako czegoś korzystnego albo przynajmniej neutralnego. Na samym podbiegu po prostu biegnij myślami przed siebie, a nie pod górę.

Gdy dopada Cię kryzys na trasie

Doświadczeni biegacze wiedzą, że ból niezwiązany z kontuzją jest przemijający, a sama ta świadomość wystarcza, by przetrwać chwilowy spadek formy na trasie. Na taką pewność trzeba sobie jednak zapracować wieloma przebiegniętymi kilometrami. Dopiero wtedy łatwo odróżnić ból wywołany urazem od tego, który pojawia się tylko po to, żeby za moment odejść.

Kiedy wiesz, czego spodziewać się po trudach trasy, bez problemu rozpoznasz, że dyskomfort to po prostu element przyjemności płynącej z dobiegnięcia do mety. Gdyby było zbyt łatwo, nie dawałoby to takiej satysfakcji. Nieprzyjemne uczucie jest tymczasowe, a każdy krok przybliża Cię do finiszu. Meta działa jak natychmiastowy lek na zmęczenie, który dodatkowo wymazuje z pamięci najtrudniejsze momenty i zastępuje je ochotą na powtórkę.

Pewien rodzaj bólu, a właściwie dyskomfortu odczuwanego na trasie, bywa wytworem zmęczonej głowy, a nie alarmem ze strony organizmu. Wsłuchaj się w ciało. Jeśli ból nie jest ostry, nagły ani niepokojący, daj sobie chwilę i spróbuj odciągnąć uwagę od wysiłku. Jest spora szansa, że o nim zapomnisz.

Kiedy czujesz zmęczenie: bez paniki

Nie przywiązuj nadmiernej wagi do nieprzyjemnych odczuć i nie koncentruj się na nich. Jeśli nie chodzi o ból związany z kontuzją, nie ma powodu, by załamywać się uciążliwością trasy. Potraktuj te wrażenia jak każdą inną informację: zastanów się, gdzie dokładnie odczuwasz dyskomfort i co mogło go wywołać. Niektóre dolegliwości oznaczają po prostu, że dajesz z siebie dużo (a nie za dużo), dzięki czemu stajesz się lepszym biegaczem.

Gdy bijesz życiówkę

Pokusa zwolnienia do komfortowego tempa bywa silna. Ale czy jest większa niż chęć dotarcia do mety w rekordowym czasie? Wystarczy zmienić nastawienie. Zamiast wypatrywać drogi ewakuacyjnej, skup się na szlaku, który prowadzi do celu. Odwróć uwagę od zmęczenia, obserwując twarze kibiców, ich uśmiechy i wsparcie.

Pomocne są też proste sztuczki, które dzielą trasę na mniejsze, łatwiejsze do ogarnięcia kawałki:

  • Ruchomy cel – wybierz punkt na horyzoncie (znak, drzewo) i dobiegnij do niego. Gdy go osiągniesz, od razu szukaj kolejnego. Nogi robią się ciężkie, gdy myślisz, ile kilometrów dzieli Cię od mety. Do widocznego znaku dociągniesz spokojnie, a potem do następnego i jeszcze następnego.
  • Liczenie i alfabet – odwróć myśli od wysiłku, licząc w głowie od 1 do 10 i znów od początku. Możesz też w kółko powtarzać alfabet.
  • Państwa-miasta w głowie – zagraj w mentalną wersję dziecięcej gry: na każdą literę alfabetu wymyślaj nazwy zwierząt, miast i państw.
  • Kilometr dla bliskiej osoby – gdy inne metody zawiodą, zadedykuj właśnie pokonywany kilometr komuś, kogo kochasz. Dla najbliższych często jesteśmy w stanie zrobić więcej.

Ani kroku dalej. Kiedy trzeba przerwać

Czasem trzeba zacisnąć zęby i dać z siebie wszystko, ale niektórych sygnałów ostrzegawczych nie wolno ignorować. To granica między wychodzeniem poza strefę komfortu a realnym zagrożeniem dla zdrowia.

  • Ostry, nagły ból stopy, łydki lub biodra, który nasila się w trakcie biegu. Przyczyną może być nawet złamanie zmęczeniowe. Zatrzymaj się, a jeśli problem nie ustępuje, skonsultuj się z lekarzem.
  • Trzask, który czujesz lub słyszysz. Jeśli nie pochodzi z nadepniętej gałęzi, może oznaczać naderwanie więzadła lub mięśnia. Każdy ból, który zmusza Cię do zmiany sylwetki w biegu, to sygnał, by szybko zakończyć wysiłek.
  • Ból w klatce piersiowej, zimny pot, duszność. Te objawy mogą wskazywać na zawał mięśnia sercowego. Jeśli ich doświadczasz, wezwij pomoc z najbliższego punktu medycznego.
  • Gorączka, brak pocenia, wymioty. To możliwe oznaki udaru cieplnego. Zanim obejrzy Cię lekarz, usiądź w cieniu, pij wodę i schładzaj głowę oraz kark.
  • Ostry ból brzucha, biegunka. Podczas długich wysiłków mogą pojawić się problemy z jelitami, grożące m.in. odwodnieniem. Wtedy biegnij nie do mety, a do lekarza.

Siła umysłu pozwala przesuwać granice tego, co wydaje się możliwe, ale jej rolą nie jest zagłuszanie prawdziwych alarmów organizmu. Sztuka polega na tym, by odróżnić przemijający dyskomfort, który warto przetrwać, od sygnału, na który należy zareagować. Gdy nauczysz się tej różnicy, głowa stanie się Twoim najmocniejszym mięśniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You May Also Like

Kalendarz Biegowy

Kalendarz biegowy to niezwykle istotny element dla każdego biegacza, niezależnie od poziomu zaawansowania. Odpowiednio zaplanowane treningi oraz starty…