Relacja z górami przypomina trochę wieloletni związek: bywają momenty, gdy na długim podbiegu przeklinasz wszystko w myślach, ale wystarczy stanąć na szczycie, by zachwyt wymazał całe zmęczenie. Dla tej huśtawki emocji, dla widoków i satysfakcji ze zdobycia wierzchołka warto się męczyć. Bieganie uliczne i górskie to dwa różne światy — w górach czeka Cię nieustanna gra podbiegów i zbiegów, przeszkody na trasie oraz pogoda, która potrafi zmienić się w kilka minut. Poniżej znajdziesz wszystko, co pozwoli Ci wejść w ten teren mądrze: przygotowanie, technikę, prowiant i zasady bezpieczeństwa.
Zacznij, zanim wjedziesz w góry
Góry to nie jest miejsce, od którego zaczyna się przygodę z bieganiem. Jak podkreśla Artur Jabłoński, trener oraz czołowy polski zawodnik w biegach górskich i ulicznych, trasy górskie powinny być kolejnym etapem — najpierw trzeba oswoić bieganie po płaskim, a potem po bardziej wymagającym terenie krosowym.
Dobra wiadomość jest taka, że przestawianie się na tryb górski możesz zacząć w swojej okolicy, nawet mieszkając na nizinach. Wielu zawodników z takich terenów z powodzeniem rywalizuje z góralami. Sekret tkwi w tym, by szukać urozmaiconego podłoża i uczyć się pracy nóg pod kątem.
Trening w terenie pofałdowanym
Ania Celińska, wielokrotna medalistka mistrzostw Polski w biegach górskich, radzi wykorzystać każde dostępne wzniesienie — lekkie pagórki, hałdy czy wydmy. Kilka takich sesji na pewno zaprocentuje w górach. Przykładowy schemat:
- podbieg, od razu zbieg, ponownie podbieg — i tak kilka razy z krótką przerwą,
- nawierzchnia typu piasek, trawa czy szuter dobrze przygotowuje stopy do pracy w terenie.
Górale słyną z krzepy nie bez powodu. Już po kilku wypadach poczujesz, że bieganie podbiegów i zbiegów działa na nogi jak dźwiganie sztangi.
Schody, bieżnia i siła biegowa
Gdy nie masz pod ręką żadnego wzniesienia, sprawdzą się inne rozwiązania:
- Schody — zaplanuj kilka wolniejszych lub szybszych sesji.
- Bieżnia z nachyleniem — w klubie fitness trenuj różne warianty pochylenia: zacznij od 3%, a dojdź do 15%.
- Siła biegowa — dorzuć skipy i wieloskoki.
Rower stacjonarny pod podbiegi
Ciekawą opcją, którą poleca Ania Celińska, jest rower stacjonarny — pozycja na nim jest zbliżona do tej na podbiegu, więc dobrze przygotowuje nogi do tej pracy. Przykładowe treningi:
- 40 minut spokojnego pedałowania na cięższej przerzutce — praca nad wytrzymałością tempową na podbiegu,
- trening anaerobowy, np. dwie serie po 5 x 1 minuta szybko, z przerwą 1 minuta wolno.
Technika, czyli druga połowa sukcesu
Kto twierdzi, że bieganie nie jest sportem technicznym, niech wybierze się w góry. To właśnie tutaj wyraźnie widać, że obok siły nóg liczy się sposób poruszania. Ania Celińska szlifuje technikę, biegając wiele kilometrów po górach i nieustannie szukając najlepszych rozwiązań.
Podbiegi: ekonomia ponad ambicję
Na podbiegach chodzi o jak najbardziej ekonomiczny styl — wyeliminowanie zbędnych ruchów, żeby oszczędzić energię. Czasami, gdy palą Cię już mięśnie, lepiej zrezygnować z biegu na rzecz:
- mocnego podchodzenia (tzw. styl pirenejski),
- podbiegu bokiem.
Artur Jabłoński zwraca uwagę na częsty błąd początkujących, którzy próbują pokonywać podbiegi za wszelką cenę biegiem. W ten sposób błyskawicznie tracą energię, zakwaszają organizm i zamieniają przyjemność z biegania w mękę. Stąd prosta zasada: jeśli szybciej pokonasz odcinek marszem, zawsze idź.
Zbiegi: koordynacja, równowaga, relaksacja
Przy zbieganiu, jak wylicza Celińska, liczą się koordynacja, równowaga i relaksacja. Te umiejętności wyćwiczysz np. na poduszce sensomotorycznej lub zwiniętym ręczniku, wykonując ćwiczenia na jednej nodze.
Zbiegi bywają lekceważone, bo pozornie wydają się łatwe i przyjemne. Tymczasem mocno obciążają stawy kolanowe i mięśnie czworogłowe uda — o czym, jak ostrzega Jabłoński, przekonasz się dopiero następnego dnia, próbując wstać z łóżka. Żeby zbiegać bezpieczniej:
- pomagaj sobie rękami, żeby utrzymać równowagę,
- załóż buty ograniczające ślizganie,
- stosuj trawersowanie, czyli zbieganie zygzakiem — w ten sposób wytracisz nadmierną prędkość.
Prowiant: w górach zgłodniejesz szybciej
W górach głód i pragnienie dopadają wcześniej niż na płaskich wyprawach, dlatego warto zaplanować bufety tak, jak robisz to na zawodach. Kilka żelaznych reguł:
- prowiant zabieraj na każdy bieg dłuższy niż godzina,
- jedz i pij regularnie co 20–30 minut, żeby nie opaść z sił,
- do plecaka spakuj żele energetyczne sprawdzone na treningach, batony lub prawdziwe jedzenie, np. banany czy rodzynki,
- miej zapas na czarną godzinę — dodatkową porcję owoców lub żeli na wypadek niespodzianek, np. konieczności przeczekania burzy.
Woda i sprzęt do nawadniania
W górach pocisz się bardziej niż na płaskim terenie. Przy dłuższej wycieczce, zwłaszcza latem, Celińska radzi zabrać plecak z bukłakiem albo nerkę z bidonem. Jeśli nie lubisz dźwigać sprzętu, jest alternatywa: wcześniej sprawdź, czy na trasie znajdują się schroniska lub naturalne źródełka, gdzie napijesz się wody albo kupisz przekąskę.
Bezpieczeństwo na szlaku
Z górami nie ma żartów — potrafią być bardzo niebezpieczne. Zanim ruszysz, przeanalizuj trasę i przygotuj plan na wypadek załamania pogody:
- przeanalizuj szlak, którym zamierzasz biec,
- zaznacz schroniska, szałasy i leśniczówki jako miejsca na odpoczynek lub schronienie przed zmianą pogody,
- zaplanuj drogę odwrotu, którą w razie załamania pogody najszybciej wrócisz do zakwaterowania.
Bieganie po górach wymaga więcej niż płaski asfalt — przygotowania, pokory wobec trasy i odrobiny rozsądku. W zamian dostajesz to, czego nie da żadna miejska pętla: dzikie widoki, czyste powietrze i poczucie, że szczyt naprawdę zdobyłeś własnymi nogami.




