Antoni Cichończuk: mistrz, który wyprzedził raka

Antoni Cichończuk: maratończyk, który po pięćdziesiątce zdobył świat, a potem pokonał raka

Zaczął biegać wyczynowo po pięćdziesiątce, sięgnął po mistrzostwo świata, a po operacji guza trzustki i utracie wzroku wrócił na podium. Oto historia Antoniego Cichończuka.

Są kariery, których nie da się streścić jedną liczbą. Maraton w 2:43 po pięćdziesiątce wystarczyłby, by zapamiętano kogoś na długo. Kilkaset startów w niecałe pięć lat to już materiał na legendę środowiska. A jeśli do tego dołożyć tytuł wicemistrza świata wywalczony już po operacji guza trzustki, chemioterapii i radioterapii, opowieść przestaje pasować do jakichkolwiek schematów. Tak właśnie wygląda droga Antoniego Cichończuka.

Człowiek, który zaczął biegać naprawdę dopiero w wieku 54 lat

Cichończuk przyszedł na świat 2 listopada 1949 roku. Z biegiem zetknął się jeszcze za młodu — podczas studiów w Wyższej Szkole Marynarki Wojennej w Gdyni-Oksywiu, którą ukończył w 1974 roku jako oficer ze specjalnością inżyniera nawigatora. To wtedy okazało się, że ma do tego sportu wyraźny talent. Trafił do klubu WKS „Flota” Gdynia i pozostał z nim związany przez kolejne dekady. Pierwszym trenerem, który go prowadził, był Czesław Lis, później sędzia międzynarodowy — to on rozbudził w młodym zawodniku potrzebę rywalizacji i bycia najlepszym.

Prawdziwy zwrot przyszedł jednak dużo później. W jego ścieżce trzykrotnie pojawiał się trener Andrzej Stepowski, i to właśnie on przekonał Cichończuka, by spróbował biegania wyczynowego. Miał wtedy 54 lata. Pojawienie się „Antka” w środowisku biegowym było nagłe, a jego zwycięstwa niemal natychmiastowe — na tyle, że budził podziw doświadczonych weteranów lekkiej atletyki.

Krok po kroku: od dziesiątki do maratonu

Cichończuk nie rzucił się od razu na najdłuższy dystans. Zanim spróbował maratonu, chciał najpierw zmierzyć się z dziesięcioma kilometrami. Ten pierwszy bieg zaliczył 23 maja 2004 roku w Janowcu Wielkopolskim, dokąd zresztą przyjechał jako kierowca pozostałych zawodników. Życiówka z tamtego dnia to 42:52.

Maraton przyszedł niespełna rok później. 24 kwietnia 2005 roku we Wrocławiu, mając 55 lat, ukończył swój pierwszy bieg na pełnym dystansie w czasie 2:56:00 — i od razu wygrał, zdobywając tytuł mistrza Wojska Polskiego. Później systematycznie zbliżał się do swoich granic; w piątym maratonie zszedł do 2:48:02, ustanawiając pierwszy ze swoich rekordów.

Lawina medali i rekordów Polski

Wystarczyły trzy lata treningów, by stanął na starcie mistrzostw świata w maratonie w włoskim Riccione. Wrócił stamtąd ze złotem i wynikiem 2:43:38, wygrywając w sposób, który trudno nazwać inaczej niż deklasacją — Rosjanina zostawił o cztery minuty z tyłu, Włocha o osiem. W kolejnych startach poprawiał rekordy Polski w swojej kategorii wiekowej: w Dębnie o sekundę, do 2:43:52, we Wrocławiu do 2:43:22, a w Poznaniu wynik wyrównał.

Rok 2008 otworzył tytułem Sportowca Roku przyznanym na Gali Sportu Gdyńskiego. 3 sierpnia wygrał maraton w Lublanie — na trudnej, górzystej trasie w stolicy Słowenii ustanowił nowy rekord Polski, 2:41:57. Na I Europejskich Igrzyskach Masters w szwedzkim Malmö zwyciężył w kategorii open z czasem 2:45:14.

Najbardziej symboliczny start tego okresu przypadł na listopad 2008 roku. Dokładnie w dniu swoich 59. urodzin Cichończuk wygrał swoją kategorię wiekową w maratonie w Nowym Jorku, uzyskując 2:43:33. Organizatorzy prowadzili też klasyfikację według przelicznika wiekowego — i tam jego rezultat przeliczono na sensacyjne dziesiąte miejsce w kategorii open, z wynikiem 2:16:01. Przez wiele lat pozostawał niepokonany i należał do najlepszych maratończyków w swojej kategorii na świecie.

Bieg, który nagle się urwał

Rok 2009 z początku wyglądał jak każdy inny. Ostatnim startem przed tym, co miało nadejść, był maraton w Warszawie. Trzy dni później Cichończuk poczuł się źle — zupełnie stracił apetyt, nie miał ochoty biegać, dopadły go apatia i osłabienie. Wizyta u lekarza przyniosła diagnozę szybką i trafną, ale brutalną: dr Paweł Stoiński rozpoznał guza trzustki. Dla wielu sportowców takie słowa oznaczają koniec kariery.

Cichończuka od razu skierowano na oddział ratownictwa medycznego, gdzie szczegółowe badanie USG potwierdziło zmianę w głowie trzustki. Wpisano go do rejestru chorych Oddziału Chirurgii Szpitala Miejskiego w Gdyni i zaczęto przygotowywać do usunięcia guza.

Sześć godzin na stole operacyjnym

12 października 2009 roku ordynator dr Zbigniew Łobodziński, w towarzystwie drugiego chirurga — biegacza dr. Krzysztofa Orłowskiego — przeprowadził niemal sześciogodzinną, wielonarządową operację metodą Whipple’a. Ten ratujący życie zabieg polegał na wycięciu większej części trzustki, fragmentów jelit, dwunastnicy oraz dróg żółciowych i ponownym ich zespoleniu.

Cena okazała się wysoka. Powikłaniem był okołooperacyjny zator tętnicy środkowej siatkówki, a jego skutkiem — utrata wzroku, która pozostała już do końca życia. Mimo to zaledwie trzy dni po wyjściu ze szpitala Cichończuk ruszył na pierwszy, ośmiokilometrowy trening, a 28 dni po operacji pojawił się na Biegu Niepodległości w Białymstoku.

Chemioterapia, radioterapia i walka o każdy kilogram

Linia cięcia przebiegała blisko guza, dlatego lekarze zdecydowali o chemioterapii. W jej trakcie Cichończuk nie przestał trenować ani startować. Trudniejszy etap przyszedł jednak dopiero potem: 28 dni radioterapii, które odebrały mu odporność i mocno zredukowały masę ciała. Zaczęła się długa walka — o zdrowie, o powrót do sportu i o przywrócenie prawidłowej wagi.

Lekarze zalecali spacery, odpoczynek i stałą opiekę drugiej osoby. On wracał do biegania po kilka kilometrów dziennie. Latem 2010 roku, dziewięć miesięcy po operacji i ledwie kilka tygodni po zakończeniu leczenia, pojechał na mistrzostwa Europy masters w lekkiej atletyce do węgierskiego Nyíregyháza. Przebiegł 28 kilometrów — dokładnie tyle, na ile starczyło sił. We własnej ocenie były to zawody nieudane. Lekarze patrzyli na to inaczej i nazywali go biologicznym fenomenem.

Powrót na mistrzowskie podium

W marcu 2011 roku Cichończuk wystartował po raz pierwszy po chorobie, biegnąc na środkach przeciwbólowych. 17 kwietnia stanął na linii startu maratonu w Krakowie i — po dwóch zastrzykach przeciwbólowych — dotarł na metę w czasie 3:37, o ponad godzinę słabszym od swojego rekordu, ale jednak dobiegł. Półmaraton w Murowanej Goślinie pokonał poniżej 1:30. Wrócił do regularnych treningów, uzupełniając bieganie innymi sportami.

Półtora roku po operacji wybrał się na mistrzostwa świata masters w lekkiej atletyce do Sacramento. W tych zawodach, otwartych dla zawodników powyżej 35. roku życia i bez górnej granicy wieku, wzięło udział blisko 5000 startujących z 93 krajów. Razem z trenerem Andrzejem Stepowskim ułożyli precyzyjny plan, choć krótki czas na przygotowania nie pomagał w budowaniu formy.

Z powodu upału maraton ruszył o piątej rano, jeszcze przed świtem. Trasa biegła wzdłuż brzegów rzeki, z podbiegami na dwa mosty, w sumie pięć okrążeń. Na czele kategorii M-60 walczyli Amerykanin, Chilijczyk i Polak. Kiedy temperatura sięgnęła 35 stopni Celsjusza, a Amerykanin Terry McKluskey i reprezentant Chile Mario Vargas rozstrzygali między sobą bój o złoto, Cichończuk nie odpuścił. Finiszował drugi i z czasem 2:56:50 został wicemistrzem świata w kategorii M-60.

Niedługo później przebiegł maraton w Poznaniu w 2:57:54, wygrywając kategorię masters i zajmując 87. miejsce w klasyfikacji open. Na 2013 rok planował czwarty występ w mistrzostwach świata w maratonie — tym razem w brazylijskim Porto Alegre.

Najważniejsze osiągnięcia

  • Mistrz świata w maratonie — Riccione 2007 i Lahti 2009
  • Mistrz Europy — Poznań 2006 i Lublana 2008
  • Zwycięstwa w maratonie w kategorii wiekowej — Nowy Jork 2008 i Berlin 2009
  • Zwycięstwo w kategorii open na I Europejskich Igrzyskach Masters — Malmö 2008
  • Sportowiec Roku w Gdyni — 2007, 2008 i 2009
  • Wyróżniony medalem PKOl oraz Odznaką PZLA
  • W latach 2005-2009 przebiegł 42 maratony (najlepszy wynik Lębork 2:40:43)
  • W latach 2005-2009 zdobył lub ustanowił 50 tytułów mistrzowskich i rekordów Polski weteranów
  • W 2009 roku przeszedł operację guza trzustki, chemio- i radioterapię
  • Wicemistrz świata w maratonie w kategorii M-60 — Sacramento 2011 (2:56:50)

Historię Antoniego Cichończuka najtrudniej zamknąć w gablocie z medalami. To opowieść o człowieku, który talent odkrył późno, a mimo to wdarł się na sam szczyt — by chwilę później zmierzyć się z rywalem groźniejszym niż ktokolwiek na trasie. Sposób, w jaki wracał do biegania po ratującej życie operacji i utracie wzroku, sprawił, że nawet lekarze mówili o nim bez wahania: biologiczny fenomen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You May Also Like