Ostatnie dni przed maratonem: instrukcja dla biegacza

Ostatnie dni przed maratonem: instrukcja dla biegacza

Ostatni tydzień, poranek startowy, rozgrzewka i strategia na trasie. Sprawdź, na co zwrócić uwagę na finiszu przygotowań, by nie zaprzepaścić formy.

Po wielu tygodniach sumiennego treningu o ostatecznym wyniku maratonu coraz częściej decydują drobiazgi. Na finiszu przygotowań liczy się precyzja godna zegarmistrza, bo jeden nieprzemyślany ruch potrafi przekreślić efekty całej pracy. Marzenia o idealnym starcie najłatwiej zaprzepaścić właśnie wtedy, gdy najtrudniejszą część masz już za sobą. Poniżej znajdziesz uporządkowany plan na ostatnie dni, poranek startowy, rozgrzewkę oraz pełną strategię na trasie — kilometr po kilometrze.

Ostatni tydzień: ładuj baterie

Końcówkę przygotowań potraktuj jak zasłużony odpoczynek po okresie ciężkiej pracy. Dobrze ułożony plan treningowy zakłada w tym czasie tapering: mniej kilometrów, więcej dni na regenerację i niższą intensywność. To nie moment na nadrabianie zaległości czy ciężkie prace fizyczne w stylu przemeblowania mieszkania. Twoim jedynym zadaniem jest odpoczynek.

  • Ogranicz objętość i intensywność treningów zgodnie z planem.
  • Ostatnie 2-3 dni ułóż tak, by spędzać jak najmniej czasu na nogach.
  • Unikaj wyczerpujących zajęć i niepotrzebnego wysiłku.

Trening dzień przed startem

Jeśli nerwy nie pozwalają usiedzieć na miejscu, krótki i lekki bieg może zadziałać na plus. Formy już nie poprawisz, ale rozluźnisz mięśnie i, co ważniejsze, uspokoisz głowę.

  • Wystarczy 5-7 km w swobodnym, spokojnym tempie.
  • Pod koniec możesz na dosłownie kilka minut przyspieszyć do tempa maratońskiego.
  • Traktuj to jak ostatnią przymiarkę: sprawdzasz, czy wszystko jest gotowe na jutro.

Tankowanie: dieta i nawodnienie

W ostatnich dniach masz do wykonania ważną misję — uzupełnienie zapasów energii przed startem.

  • Postaw na dietę bogatą w węglowodany.
  • Pilnuj nawodnienia przez cały czas.
  • Bardziej niż zwykle zadbaj o witaminy i minerały w posiłkach.
  • Kolację w przeddzień startu zjedz najpóźniej około godz. 19, by zdążyć ją strawić przed snem i nie przewracać się pół nocy.

Poranek startowy: dzień zero

Dzień zawodów zaczyna się sporo wcześniej, niż mogłoby się wydawać. Chodzi o to, by zdążyć bez pośpiechu i bez niespodzianek żołądkowych na trasie.

  • Wstań 3-4 godziny przed startem.
  • Zjedz spokojnie śniadanie — najlepiej takie, które sprawdziłeś przed długimi wybieganiami lub startami próbnymi.
  • 3 godziny wystarczą, by odczuć korzyści z posiłku, a jednocześnie uniknąć rewolucji żołądkowych.
  • Weź poprawkę na to, że poranna toaleta zajmie Ci więcej czasu niż zwykle.

Pielęgnacja ciała przed biegiem

Kilka prostych zabiegów pozwala uniknąć otarć i dyskomfortu na długim dystansie.

  • Posmaruj stopy kremem.
  • Natrzyj balsamem pachwiny i okolice pach.
  • Brodawki zalep plastrem lub zabezpiecz wazeliną.

Lista kontrolna

Rzeczy potrzebne na start przygotuj już dzień wcześniej. Świetnie sprawdza się do tego lista kontrolna w kalendarzu lub w smartfonie, tworzona na podstawie doświadczeń z poprzednich imprez i z okresu przygotowań. Masz wtedy na niej wszystko, co trzeba zabrać, i pewność, że nic istotnego nie zostało w domu.

Na miejscu zawodów

Sposób, w jaki spędzisz czas przed wystrzałem startera, też ma znaczenie — zarówno dla ciała, jak i dla głowy.

  • Pojaw się na miejscu około godziny przed startem; więcej czasu zarezerwuj, jeśli pakiet startowy odbierasz na ostatnią chwilę.
  • Nie pozwól sobie zmarznąć podczas oczekiwania — drżenie z zimna zużywa cenny glikogen i napina mięśnie.
  • Na strój startowy załóż stare rzeczy, które bez żalu zdejmiesz i zostawisz tuż przed biegiem.
  • Sprawdzonym patentem są plastikowe worki na śmieci oraz koce termiczne z apteki — rozbierz się z nich do stroju startowego możliwie najpóźniej.

Zanim ruszysz na trasę, spróbuj znaleźć spokojne, ustronne miejsce dla siebie. Odetchnij, zrelaksuj się i pomyśl pozytywnie o tym, co Cię czeka. Jak trener na odprawie przypomnij sobie taktykę i nastaw się na jej realizację.

Rozgrzewka

Rozgrzewka podnosi temperaturę ciała, zwiększa ciśnienie krwi i sprawia, że do mięśni trafia więcej tlenu — krótko mówiąc, mobilizuje organizm do wysiłku. Przed treningiem czy krótszymi zawodami jest niezbędna. W przypadku maratonu wszystko zależy od Twojego celu.

Debiut z celem „dobiec do mety”

Jeśli startujesz po raz pierwszy, a chodzi Ci wyłącznie o dotarcie na metę, oszczędzaj energię.

  • Pierwsze kilometry pokonaj bardzo wolno — to będzie Twoja rozgrzewka.
  • Jeśli nie chcesz rezygnować z dobrych nawyków, na 5-10 minut przejdź do żywszego marszu, a potem wykonaj kilka prostych ćwiczeń przygotowujących stawy i mięśnie.

Start na czas

Jeżeli masz konkretny cel czasowy, rozgrzewka jest obowiązkowa — tylko ona daje pewność, że od pierwszego kilometra złapiesz właściwe tempo.

  • Zaplanuj dwie rundy po 5 minut, z przerwami na rozciąganie, na 30-40 minut przed startem.
  • Pierwsze 5 minut: zacznij powoli i zakończ w tempie o minutę gorszym niż maratońskie.
  • Rozciągaj się przez około 10 minut.
  • Drugie 5 minut: znów stopniowo zwiększaj tempo, a na sam koniec — dosłownie na 30 sekund — osiągnij prędkość startową.
  • Po wszystkim jeszcze chwilę się porozciągaj.

Na koniec weź kilka łyków napoju dla sportowców, ale nie przesadzaj, bo nadmiar płynu będzie zalegać w żołądku. Idealnie, jeśli skończysz rozgrzewkę 10 minut przed sygnałem startera. Na większych maratonach zarezerwuj więcej czasu na dotarcie do swojej strefy startowej — czekając, podtrzymuj gotowość, truchtając w miejscu.

Strategia na trasie

Maraton to teren dla tych, którzy potrafią planować. Można wyróżnić trzy zasadnicze podejścia do rozłożenia sił:

  • Mocny start na całość — adrenalina pcha do ostrego tempa, które część biegaczy próbuje utrzymać jak najdłużej, nawet jeśli na treningach nigdy im się to nie udawało. To właśnie ich spotyka się maszerujących po trasie już od 20-30 km.
  • Równe tempo — pokonanie całej trasy w jednym, stałym rytmie.
  • Negative split — modna taktyka, w której pierwszą część biegniesz z rezerwą, a w drugiej przyspieszasz.

Żeby trafnie wybrać, musisz rozumieć, co dzieje się w organizmie podczas wysiłku. Idealne tempo maratońskie jest bliskie Twojego progu mleczanowego. Wystarczy przekroczyć wyznaczoną przez niego intensywność, a mleczan zacznie się gromadzić w mięśniach i krwi. Przy mocniejszym wysiłku powstają też szkodliwe produkty przemian energetycznych — jony wodorowe, które Cię spowalniają.

Dlatego popularną taktyką, a właściwie wymuszaną przez organizm, jest pokonywanie drugiej części dystansu o 2-3% wolniej od pierwszej. Wiele osób wybiera to świadomie: oszczędzając się na początku, ma poczucie, że biegnie sporo poniżej optymalnego tempa — a potem przez narastające zmęczenie i tak nie nadrobi tego po półmetku.

Mechanizm jest czysto fizjologiczny. W trakcie biegu męczą się włókna wolnokurczliwe, a do pracy włączają się szybkokurczliwe — i to one produkują jony wodorowe w przemianach beztlenowych. Pogarsza się ekonomia biegu, a próg mleczanowy przesuwa się na niższe tempo. W efekcie z każdym kilometrem stopniowo zwalniasz: wydaje Ci się, że przyspieszasz, a w rzeczywistości wkładasz tylko więcej wysiłku w utrzymanie tej samej prędkości.

Skala zjawiska bywa zaskakująca — nawet maratończycy światowej klasy pokonują drugą połowę o 30-90 sekund wolniej niż pierwszą:

  • Wilson Kiprotich, były rekordzista świata, przebiegł maraton w Berlinie w czasie 2:03:23 — pierwszą połowę w 61:34, drugą zaledwie o 15 sekund wolniej.
  • Paula Radcliffe przy ustanawianiu rekordu świata w Londynie w 2003 roku pokazała odwrotny fenomen: pierwsza część zajęła jej 68:02, a druga 67:23 — a więc szybciej.

Strategię rozkładania tempa warto przetestować na krótszych dystansach, żeby wybrać tę najlepszą dla siebie. Pamiętaj jednak, że cały misterny plan może zburzyć pogoda. Tempo trzeba dostosować do warunków: sprawdza się zasada, by zwalniać o 2 do 6 sekund na kilometr przy każdym wzroście temperatury o 1 stopień powyżej 15°C.

Pierwsza połowa maratonu

Jeśli zaczniesz od mocnego uderzenia, napięcie wprawdzie będzie rosnąć, ale bieg zamieni się w horror. Trzymaj się właściwego tempa od startu. Gdy poczujesz, że wszyscy Cię wyprzedzają — wrzuć na luz. Niech się wyszumią, później ich połkniesz. To maraton, a nie bieg na 400 metrów.

Na początku znajdź swój rytm i „rozgość się” w nim. Ustaw komfortowy styl biegu i kontroluj go za pomocą prostej listy:

  • ramiona rozluźnione, pracują równomiernie,
  • ciało wyprostowane,
  • oddech stały i spokojny,
  • tempo właściwe,
  • krok pewny.

Pij i jedz już od pierwszego bufetu. Jeśli będziesz czekać na pragnienie albo głód, będzie za późno. Dobrze zacząć od izotoniku, żeby doładowywać węglowodany od początku — im dłużej odłożysz wyczerpanie glikogenu, tym dłużej utrzymasz właściwe tempo. Bierz zarówno napój dla sportowców, jak i wodę, którą warto przepłukać usta. Izotoniki serwowane na trasie sprawdź wcześniej — informacje o nich znajdziesz u organizatora, m.in. w regulaminie.

Druga połowa maratonu

Mijasz półmetek. Większości biegaczy włącza się w tym momencie w głowie kalkulator i zaczynają liczyć, na jaki czas mogą liczyć na mecie. Możesz tak zrobić — ale jeśli postanowisz gonić wynik, rozłóż czas, który chcesz urwać, na cały pozostały dystans, a nie na najbliższe kilometry.

Na tym etapie pojawiają się gorsze momenty. Spokojnie — najczęściej trwają kilka, kilkanaście minut i mijają. Trzeba wtedy uciec myślami od zmęczenia. Wyobraź sobie, że właśnie zdajesz test determinacji: żeby go zaliczyć, musisz przetrwać te trudniejsze chwile. Kiedy nogi robią się coraz cięższe, skup się na pracy rąk — równomierna i energiczna pociągnie za sobą resztę. Pomaga też dołączenie do grupy lub choćby jednego biegacza w podobnym tempie; razem łatwiej przejść przez kryzys.

Dlatego tak ważna jest ostrość umysłu, którą zapewnią Ci węglowodany przyjmowane między 20 a 30 km. Paliwem mózgu jest glukoza — nie możesz dopuścić do spadku cukru we krwi, bo obniży to koncentrację i motywację, a do głosu dojdą negatywne myśli. To ostatnie, czego potrzebujesz w maratonie. Nawet niewielka porcja węglowodanów utrzyma cukier na poziomie, przy którym czarnowidztwo się nie pojawia.

Ostatnie kilometry

Najtrudniejszy, ale i najbardziej satysfakcjonujący etap to ostatnie 10 km. Źle przygotowani biegacze się go boją, a treningowi prymusi wręcz się nim delektują. To tutaj na nieprzygotowanych czeka słynna „ściana” — i to tu weryfikowane są wszystkie braki: skrócone długie wybiegania czy opuszczone ćwiczenia ogólnorozwojowe.

Mniej więcej do 32 km potrzebujesz cierpliwości i czekania na właściwy moment. Później możesz wykopać najgłębiej schowane pokłady energii i ruszyć do ostatniego zrywu. To czas, gdy trzeba dokładnie odczytywać sygnały organizmu, bo mięśnie i ścięgna dochodzą do cienkiej granicy wytrzymałości.

Możesz zrobić test: przyspiesz do prędkości, którą uważasz za swój limit, i wytrzymaj chwilę. Jeśli organizm zacznie ją tolerować, ciągnij jak najdłużej. Jest jednak ryzyko, że przyspieszenie sprowokuje skurcze i z dobrej sytuacji znajdziesz się w beznadziejnej. Jak w powiedzeniu — lepsze tempo bywa w maratonie wrogiem dobrego. Bezpieczniejszą opcją jest utrzymanie równego rytmu aż do mety. Doświadczeni maratończycy podejmą jednak ryzyko: im więcej lat treningu i startów w nogach, tym lepiej czytasz reakcje swojego ciała.

Ogólna zasada brzmi: im bliżej mety, tym ryzyko mniejsze. Nie skupiaj się na kilometrach, które Ci zostały, tylko na tych, które masz już za sobą — myślenie o dystansie do pokonania potrafi przytłaczać. Na ostatnim etapie mów sobie raczej: „5 km? Phi, to tylko 25 minut”. Wyobraź sobie ten dystans na ulubionej ścieżce biegowej i przypomnij, jak na co dzień go pokonujesz. W gonitwie do mety nie odpuszczaj bufetów — unikniesz kryzysów energetycznych na samej końcówce.

Kiedy widzisz już metę, możesz jeszcze trochę przyspieszyć i pokazać, że maraton został pokonany i okiełznany. Za linią mety czeka poczucie dobrze wykonanej roboty. Brawo — dzieło skończone.

Dopasuj strategię do swoich możliwości

Gdy wkręcisz się w pogoń za życiówkami, trudno będzie Ci się potem zatrzymać. Żeby to był wyścig od sukcesu do sukcesu, musisz dostosować cele do aktualnej dyspozycji. Nie ma co zaklinać rzeczywistości — zbyt wygórowane wymagania kończą się rozczarowaniem i zniechęceniem do dalszej pracy.

Najlepiej wyznaczyć sobie przedział, w którym chcesz się zmieścić, np. od 4:00 do 4:30 — to zwiększa Twoje szanse na powodzenie. Dobrym pomysłem jest mieć w zanadrzu cel zapasowy, po który sięgniesz w sytuacjach awaryjnych, choćby gdy załamie się pogoda.

Znajdź i przetestuj swoje tempo

Skorzystaj z kalkulatora tempa biegu. Na podstawie wyników z krótszych dystansów oszacujesz, jaki rezultat możesz osiągnąć w maratonie. Początkujący zazwyczaj pokonują królewski dystans w swoim swobodnym, treningowym tempie. Jeśli celujesz w okolice 3:30 i poniżej, musisz przyspieszyć — trenuj tempo startowe najpierw na krótszych odcinkach, aż dojdziesz do 12-16 km.

Dobierz taktykę asekuracyjną

Nie jesteś w stanie wykonać kilka razy z rzędu pełnych treningów tempowych? Sprawdź, czy poprzeczka nie jest zawieszona za wysoko. A jeśli zaplanowane sesje wychodzą, ale i tak czujesz się niepewnie, podziel dystans na trzy części:

  • pierwszą zacznij nieco wolniej, z kilkoma sekundami zapasu,
  • od drugiej przyspiesz do swojego „idealnego tempa”,
  • w trzeciej leć, ile tylko dasz radę.

Jak pokonać „ścianę”?

Kryzys to wymówka dla polityków, nie dla maratończyków. Gdy nadejdzie, działaj według prostego schematu:

  • Pierwsze sygnały: wiedz, że coś się dzieje, kiedy masz problem z utrzymaniem tempa. Jeśli zwalniasz o sekundę, dwie, trzy — nie panikuj, to normalne. Nie dopuść tylko do głosu negatywnych myśli.
  • Główne uderzenie: przygotuj i przetestuj wcześniej gry mentalne, które odwrócą głowę od zmęczenia. Ułóż krótkie, pozytywne mantry: „Dam radę”, „Czuję się super”, „Im dłużej biegnę, tym moja moc rośnie”, „Jestem zwycięzcą”.
  • Kontratak: na ostatnich 10 km kryzys może pojawić się w każdej chwili. Zapobiegaj mu wszelkimi znanymi Ci sztuczkami, żeby utrzymać tempo — na przykład dedykuj każdy kolejny kilometr komuś bliskiemu albo w głowie zaplanuj wakacje.
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You May Also Like